Zaczęło się od angielskiego i jakoś tak zostało.
Filologia angielska ze specjalizacją nauczycielską
dała mi solidne podstawy, ale to praca w korporacji
nauczyła mnie, jak język funkcjonuje naprawdę –
na spotkaniach z zagranicznymi partnerami, w e-
mailach pisanych pod presją czasu, w rozmowach,
gdzie liczy się nie tylko to co mówisz, ale jak to
mówisz. Kiedy zdecydowałam się zostać lektorką,
wiedziałam, że chcę uczyć właśnie tego –
angielskiego, który przydaje się w prawdziwym
życiu. Na zajęciach stawiam na swobodną i
wspierającą atmosferę, bo przekonałam się, że
najszybciej uczymy się wtedy, gdy nie boimy się
popełniać błędów. Lubię lekcje konwersacyjne –
takie, przy których czas leci szybko, a nowe
słownictwo i struktury wchodzą naturalnie, przez
użycie. Specjalizuję się w Business English i
angielskim dla branży finansowej, ale pracuję też z
osobami przygotowującymi się do matury –
zarówno na poziomie podstawowym, jak i
rozszerzonym. Niezależnie od celu, staram się
dopasować zajęcia do tego, czego dana osoba
naprawdę potrzebuje. Największą frajdę sprawia
mi moment, gdy ktoś, kto na pierwszej lekcji ledwo
wydusił z siebie zdanie, zaczyna mówić swobodnie
i bez paniki. To brzmi banalnie, ale za każdym
razem robi wrażenie. Poza pracą pochłaniają mnie
książki i seriale – często po angielsku, co traktuję
jako przyjemny zawodowy research. Uczę się też
innych języków, więc wiem, że nauka potrafi być
zarówno frustrująca, jak i bardzo satysfakcjonująca
i chyba właśnie dlatego tak lubię towarzyszyć w
tym procesie innym.
Ulubione motto:
“We can’t choose where we come from, but we can
choose where we go from there.” – Stephen
Chbosky




